Zmienił się trener polskiej drużyny i skład osobowy kadry. Nie zmienił się jednak styl gry i "biało-czerwoni" przegrali w Pradze z Czechami 0:2.
Pewne jest już, że Polska nie pojedzie na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata do RPA. Chociaż w to wierzyli przed meczem tylko najwięksi optymiści. Tymczasem w "polskiej" grupie o bezpośredni awans wciąż walczą dwa zespoły. Dzisiaj Słowenia wygrała ze Słowacją 2:0 i ma szansę zdobyć 1 miejsce w grupie. Warunkiem jest zwycięstwo Słowenii z San Marino (w co trudno wątpić) oraz porażka Słowacji z Polską. Trudno jednak spodziewać się, żeby spełnić miał się ten drugi warunek.
Kilka eksperymentów Stefana Majewskiego nie zdało egzaminu w Pradze. Najbardziej zawiódł Piotr Polczak, który zawalił oba gole. - To nieprawda - mówił na pomeczowej konferencji Stefan Majewski. - On był przy strzelającym zawodniku, ale gdyby nie wcześniejsze błędy defensywy to zapewne by do tego nie doszło - bronił obrońcę Cracovii popularny "Doktor".
Zawiódł także wariant ofensywny, bo choć nasza drużyna grała dwoma napastnikami, wielkiego zagrożenia pod bramką Petra Cecha nie stworzyła. Innego zdania był szkoleniowiec reprezentacji. - Nie chcę oceniać gry poszczególnych zawodników, ale jak stworzyliśmy z Czechami 3 groźne sytuacje to znaczy, że jest na czym budować drużynę - ocenił Majewski dodając, że "jeśli ograniczymy ilość błędów w defensywie to możemy zagrać ze Słowacją dobry mecz".
źródło: www.ekstraklasa.net