- Analizowaliśmy pierwsze spotkanie. Wiemy, co robiliśmy dobrze, a co źle. Teraz trzeba wyciągnąć z tego wnioski, wyjść na boisko i po prostu wygrać - mówi Paweł Brożek, napastnik Wisły Kraków przed rewanżem z azerskim Karabach.
Niekorzystny wynik pierwszego meczu, pełny stadion fanatycznych kibiców, gorąco tak, że nie ma czym oddychać oraz przede wszystkim rywal. Z tym wszystkim będziecie musieli sobie poradzić, jeśli myślicie o awansie do następnej rundy.
Pogoda na pewno nie będzie naszym sprzymierzeńcem, bo rzeczywiście jest ciężka. Tutejszymi kibicami natomiast nie przejmujemy się wcale, bo większość z nas grała przy znacznie większej widowni i te 30 tysięcy, które tutaj przyjdzie, nas nie przestraszy. Przyjechaliśmy z jasnym celem, chcemy odrobić straty z tego pierwszego, nieszczęsnego meczu i awansować do następnej rundy. Jak nam to wyjdzie, zobaczymy.
Żeby myśleć o awansie, musicie strzelać bramki. Zaatakujecie zatem od pierwszej minuty, czy podejdziecie do sprawy bardziej spokojnie?
To akurat pytanie do trenera. Myślę jednak, że obraz gry będzie podobny do tego, co widzieliśmy w Krakowie. Nie sądzę, żeby Karabach poszedł do przodu. To raczej my będziemy musieli budować nasze akcje w ataku pozycyjnym.
Co byliście w stanie zmienić przez ten tydzień, żeby zagrać lepszy mecz niż w Krakowie, gdzie wypadliście bardzo słabo?
Prawda jest taka, że w czasie treningów wyglądamy nieźle. Mecz to jednak co innego i dlatego sam nie wiem, jak to będzie wyglądało na boisku. Trener trochę zmienił zajęcia w ostatnim czasie. Myślę, że złapaliśmy trochę świeżości, dynamiki i to powinno nam pomóc.
Cztery lata temu Wisła przegrała pierwszy mecz u siebie z Iraklisem Saloniki, a jednak awansowała. W szatni wspominacie tamto spotkanie?
- Z tamtego składu zostało w drużynie może pięciu, sześciu zawodników. Pamiętam jednak, że wtedy piłkarzem meczu był mój brat, Piotrek. Mieliśmy tam też sporo szczęścia, bo po strzale Nikoli Mijailovicia piłka po rykoszecie i odbiciu się od słupka wpadła do siatki. A w dogrywce już poszło. Taki scenariusz oczywiście może się powtórzyć, przede wszystkim trzeba jednak żyć tym, co jest teraz. Uważam, że jeśli zagramy na swoim normalnym poziomie, to powinniśmy odrobić straty.
Będziecie musieli w pewnym momencie podjąć ryzyko.
Zdajemy sobie z tego sprawę, ale analizowaliśmy pierwsze spotkanie. Wiemy, co robiliśmy dobrze, a co źle. Teraz trzeba wyciągnąć z tego wnioski, wyjść na boisko i po prostu wygrać.
źródło: /potrafiekibicowac/images/loga/ekstraklas_net_pk_do_newsa.png)